Artykuły

Artykuły

Rozstanie rodziców to dla dziecka jeden z najtrudniejszych momentów w życiu. Ale jest coś, co może uczynić je jeszcze boleśniejszym – gdy jedno z rodziców zaczyna systematycznie niszczyć relację dziecka z drugim. Nie zawsze robi to z premedytacją. Czasem wystarczyą drobne komentarze, westchnienia, selektywne milczenie. Efekt bywa jednak druzgocący.

Jak naprawdę wygląda życie z nadpobudliwością?

ADHD to jedno z najczęściej rozpoznawanych zaburzeń neurorozwojowych u dzieci, ale coraz częściej także u dorosłych. Choć mówi się o nim coraz więcej, to wciąż krąży wokół niego wiele nieporozumień. Niektóre z nich wynikają z przestarzałych przekonań, inne z obserwacji codziennych trudności, które – bez kontekstu wiedzy naukowej – mogą być mylące. Dlatego warto oddzielić fakty od mitów i spojrzeć na ADHD z perspektywy współczesnej psychiatrii oraz badań mózgu.

Święta mają być czasem bliskości i radości… ale dla wielu z nas są przede wszystkim okresem presji, napięcia i przebodźcowania. W gabinecie często słyszę: „Chciałam, żeby było miło, a jestem bardziej zmęczona niż w zwykłym tygodniu.”

Wielu rodziców trafia do gabinetu terapeutycznego z pytaniem, co zrobić, aby ich dziecko lepiej funkcjonowało. Pojawiają się opisy trudnych zachowań, problemów emocjonalnych, wycofania, agresji, lęku lub trudności szkolnych. Naturalnym odruchem jest szukanie rozwiązania „dla dziecka” – terapii, zajęć wspierających, strategii wychowawczych. Tymczasem Jesper Juul, jeden z najbardziej wpływowych myślicieli zajmujących się relacjami rodzinnymi, od lat zwracał uwagę na coś znacznie głębszego: dziecko bardzo rzadko jest źródłem problemu. Zdecydowanie częściej jest jego odzwierciedleniem.

Autyzm wciąż budzi wiele emocji. Dla jednych jest słowem, które przeraża, dla innych – ulgą, bo wreszcie porządkuje lata niepewności. W gabinecie często słyszę zdania: „Ale on mówi całymi zdaniami, więc to nie może być autyzm”, „Ona patrzy w oczy”, „To chyba przez brak konsekwencji” albo „Wyrośnie z tego”. Te przekonania pokazują, jak wiele mitów narosło wokół spektrum.

Są takie momenty w rodzicielstwie, kiedy po prostu jesteśmy zmęczeni. Kiedy dzień był długi, obowiązków dużo, a w głowie nadal krąży lista rzeczy do zrobienia. I wtedy pojawia się ekran – cichy pomocnik, chwila oddechu, sposób na to, żeby „na chwilę było łatwiej”. Dla wielu rodziców nie jest to wybór między dobrem a złem, ale raczej między napięciem a możliwością złapania oddechu. I warto to powiedzieć głośno: to nie jest oznaka słabości. To jest oznaka przeciążenia.

Wypalenie zawodowe – co to jest i co z tym zrobić
Zaczyna się niepozornie. Najpierw trudno wstać rano. Potem praca przestaje sprawiać satysfakcję. Potem człowiek czuje się pusty, wyczerpany do szpiku kości – patrzy na ekran i nie wie, po co to wszystko. Wypalenie zawodowe pełznie cicho, przez miesiące, czasem lata. Światowa Organizacja Zdrowia uznała je oficjalnie za syndrom związany z pracą i wpisała do Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób. To już nie jest temat tabu ani oznaka słabości – to choroba cywilizacyjna naszych czasów.

Właśnie dlatego w „Kurierze” chcemy przybliżyć czytelnikom różne aspekty związane z dobrostanem psychicznym – zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. W najbliższych wydaniach będziemy prezentować wybrane tematy dotyczące emocji, stresu, neuroatypowości, ale także sposobów dbania o siebie. Naszym celem jest zwiększenie świadomości, zachęcenie do rozmowy i pokazanie, że zdrowie psychiczne to nie luksus – to codzienna potrzeba, od której zależy jakość naszego życia.